Czy nowy prezes ZG PZW coś zmieni? Komentarz i opinie znanych wędkarzy – Kamil „Łysy Wąż” Walicki (Wiadomości Wędkarskie, Crazy Fisherman), Mateusz Kalkowski (Przewodnicy Wędkarscy), Paweł Kukla (Wędkarska Przygoda), Remigiusz Kopiej (Corona Fishing).
Dawno już nie obserwowałem tak wzmożonego zainteresowania
PZW ze strony wędkarzy. Właściwie to nie pamiętam by działo się to
kiedykolwiek. Większość łowiących swój kontakt ze stowarzyszeniem, którego są
członkami ogranicza do dnia, gdy odwiedza skarbnika i opłaca składki oraz
częstego narzekania na PZW, które to podobno winne jest wszelkiemu złu, które
dzieje się na naszych wodach. Natomiast w ostatnich tygodniach stała się rzecz
dziwna i bez precedensu. Zgodnie z kalendarzem wyborczym związku delegaci wybrali
nowego prezesa, który już na starcie otrzymał od wędkarskiej społeczności
olbrzymi kredyt zaufania. Postanowiłem poprosić o powyborczy komentarz kilku
znanych wędkarzy… zapraszam do przeczytania.
Zacznijmy od tego, że jak każdy modny temat także ten dotyczący
nowego prezesa ZG PZW znika równie szybko, co się pojawił. Jednak moim zdaniem
to właśnie teraz i w najbliższych miesiącach powinniśmy patrzeć na to, co
dzieje się na szczycie związkowych władz. Pan prezes Teodor Rudnik zapowiada,
że będzie słuchał wędkarzy i przyglądał się temu jak działa związek. Oczywiście
jest to ważna deklaracja, ale za nią muszą pójść czyny. Polskie wędkarstwo,
związek, wymaga reform, nie rewolucji, a reform właśnie. Oczywiście prezes nie
będzie miał łatwego zadania, ale są obszary, w których może działać i pokazać
wędkarzom, że tak jak podkreśla w wywiadach nasz związek jest stowarzyszeniem
wędkarskim, a nie rybackim. Takim punktem do działania już, teraz, dziś jest
choćby istnienie Gospodarstwa Rybackiego PZW Suwałki (sic!!) podlegającego
bezpośrednio ZG PZW a odławiającego ryby sieciami na ponad 20 tysiącach
hektarów wód.
Postanowiłem zapytać kilku znanych wędkarzy czy ich zdaniem
zmiana na stanowisku prezesa ZG PZW rzeczywiście daje szansę na zdrowe zmiany w
polskim wędkarskie.
Kamil „Łysy Wąż”
Walicki (Wiadomości Wędkarskie, Crazy Fishermen )
Czy
zmiana na stanowisku prezesa ZG PZW przyniesie nową, jakość w zarządzaniu
związkiem?
Myślę, że tak. Nowy prezes jest wędkarzem, a to już novum. Tylko aktywny wędkarz będzie wiedział, z jakimi problemami borykają się szeregowi moczykije. Po drugie Pan Teodor – będąc prezesem okręgu Słupskiego pomógł w tworzeniu odcinka „no kill” na Łupawie, wprowadził zakaz używania osęki na Słupi (co o dziwo, spotkało się z niezadowoleniem wielu wędkarzy!!!), zakazał zabijania tarlaków troci podczas pozyskiwania ikry. W ramach walki z wrzodzienicą nękającą trocie i łososie, wprowadził zarybianie wylęgiem, a nie smoltem – przeżywalność mniejsza, ale zdrowe ryby. Udało mu się doprowadzić do ograniczenia odłowów sieciowych, a wiele wód odzyskał z rąk rybaków.
Wydaje mi się, że z takim CV nikt nie powinien mieć wątpliwości, czy nowy prezes stoi po jasnej, czy ciemnej stronie mocy.
Przez kilka pierwszych dni Pan Teodor pokazał jeszcze coś bardzo ważnego – nie boi się dialogu z wędkarzami, (choć nie jest on łatwy…) i sam do niego zachęca. Wreszcie jest prezes dla wędkarzy, a nie wędkarze dla prezesa.
Jakie jest Twoim zdaniem najważniejsze zadanie, które stoi w tej chwili przed nowym prezesem ZG PZW?
Najważniejszym zadaniem jest chyba ustawienie „lokomotywy” pod nazwą PZW na właściwych torach. Niektóre okręgi bronią się rękami i nogami przed wywaleniem rybaków z naszych (!!!) wód, inne potrafią zrozumieć bolączki wędkarzy i pogoniły rybaków śródlądowych. Przedstawiciele niektórych okręgów inwestują w smażalnie PZW (o zgrozo!!!) i zatrudniają rybaków etatowych, traktując dzikie akweny jak hodowlane stawy (zarybić – wyłowić - sprzedać, itd.), inni działacze rozumieją, że takie postępowanie to wieko do trumny naszych wód.
Najważniejszym zadaniem dla nowego prezesa będzie doprowadzenie do sytuacji, w której władze KAŻDEGO okręgu będą miały taką samą politykę – dbanie o dobro naszych wód i rybostanu, a nie interesy łupieżczo-grabieżczej gospodarki rybackiej. Dotyczy to także pójścia w tym samym kierunku, jeśli chodzi o wprowadzenie wymiarów górnych, tworzenie odcinków i łowisk „no kill”, zwiększenie częstotliwości kontroli, ograniczenia zarybień na rzecz ochrony i wspierania naturalnego tarła itp. Trzeba również wprowadzić zmiany w RAPR.
Czy nowy prezes ma realne możliwości by realizować takie postulaty jak wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych czy zakaz przemysłowych odłowów sieciowych?
Niestety jest wiele osób, które będą rzucały kłody pod nogi nowemu prezesowi. Z prostej przyczyny – taki układ, jaki teraz mają, pozwala im na zarabianie pieniędzy. Ci ludzie jednak muszą przejrzeć na oczy i zdać sobie sprawę ze skali niezadowolenia wędkarzy w naszym kraju. Jeśli się nie opamiętają to nadejdzie czas, gdy zostaną wywiezieni na taczkach – i myślę, że nadejdzie to szybciej niż później.
Jeśli chodzi o rybackie siaty, to myślę, że 95% wędkarzy jest za ich zlikwidowaniem. Troszkę trudniej jest z wymiarami górnymi, ponieważ wielu wędkarzy nie rozumie jeszcze tego, że duże ryby trzeba wypuszczać. Wielu, więc będzie przeciwnych. Tu jednak wydaje mi się, że takie ograniczenia trzeba wprowadzić – ze względu na potrzebę odbudowania zdrowej populacji ryb wszystkich roczników. Po drugie obecność dużych ryb przyciąga wędkarzy jak magnes, a z tego właśnie – czyli z turystyki wędkarskiej będą największe pieniądze. Wędkarz, który przyjechał z daleka musi gdzieś zatankować auto i łódkę, musi gdzieś przenocować, musi zrobić zakupy, zjeść, a na końcu zapłacić licencję. Jeśli zrozumieją to przedstawiciele wszystkich okręgów, to pójdą w tym kierunku – będą zarabiali pieniądze, kasa będzie zostawała również w gminach i u miejscowych, a jednocześnie będą mieli wspaniałe i rybne wody. Jeśli ktoś tego nie zrozumie i będzie chciał jechać na szybkiej kasie ze sprzedaży ryb wyciąganych łapami rybaków, to…życzę mu jak najszybszej emerytury i aby upadek był bolesny.
Myślę, że tak. Nowy prezes jest wędkarzem, a to już novum. Tylko aktywny wędkarz będzie wiedział, z jakimi problemami borykają się szeregowi moczykije. Po drugie Pan Teodor – będąc prezesem okręgu Słupskiego pomógł w tworzeniu odcinka „no kill” na Łupawie, wprowadził zakaz używania osęki na Słupi (co o dziwo, spotkało się z niezadowoleniem wielu wędkarzy!!!), zakazał zabijania tarlaków troci podczas pozyskiwania ikry. W ramach walki z wrzodzienicą nękającą trocie i łososie, wprowadził zarybianie wylęgiem, a nie smoltem – przeżywalność mniejsza, ale zdrowe ryby. Udało mu się doprowadzić do ograniczenia odłowów sieciowych, a wiele wód odzyskał z rąk rybaków.
Wydaje mi się, że z takim CV nikt nie powinien mieć wątpliwości, czy nowy prezes stoi po jasnej, czy ciemnej stronie mocy.
Przez kilka pierwszych dni Pan Teodor pokazał jeszcze coś bardzo ważnego – nie boi się dialogu z wędkarzami, (choć nie jest on łatwy…) i sam do niego zachęca. Wreszcie jest prezes dla wędkarzy, a nie wędkarze dla prezesa.
Jakie jest Twoim zdaniem najważniejsze zadanie, które stoi w tej chwili przed nowym prezesem ZG PZW?
Najważniejszym zadaniem jest chyba ustawienie „lokomotywy” pod nazwą PZW na właściwych torach. Niektóre okręgi bronią się rękami i nogami przed wywaleniem rybaków z naszych (!!!) wód, inne potrafią zrozumieć bolączki wędkarzy i pogoniły rybaków śródlądowych. Przedstawiciele niektórych okręgów inwestują w smażalnie PZW (o zgrozo!!!) i zatrudniają rybaków etatowych, traktując dzikie akweny jak hodowlane stawy (zarybić – wyłowić - sprzedać, itd.), inni działacze rozumieją, że takie postępowanie to wieko do trumny naszych wód.
Najważniejszym zadaniem dla nowego prezesa będzie doprowadzenie do sytuacji, w której władze KAŻDEGO okręgu będą miały taką samą politykę – dbanie o dobro naszych wód i rybostanu, a nie interesy łupieżczo-grabieżczej gospodarki rybackiej. Dotyczy to także pójścia w tym samym kierunku, jeśli chodzi o wprowadzenie wymiarów górnych, tworzenie odcinków i łowisk „no kill”, zwiększenie częstotliwości kontroli, ograniczenia zarybień na rzecz ochrony i wspierania naturalnego tarła itp. Trzeba również wprowadzić zmiany w RAPR.
Czy nowy prezes ma realne możliwości by realizować takie postulaty jak wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych czy zakaz przemysłowych odłowów sieciowych?
Niestety jest wiele osób, które będą rzucały kłody pod nogi nowemu prezesowi. Z prostej przyczyny – taki układ, jaki teraz mają, pozwala im na zarabianie pieniędzy. Ci ludzie jednak muszą przejrzeć na oczy i zdać sobie sprawę ze skali niezadowolenia wędkarzy w naszym kraju. Jeśli się nie opamiętają to nadejdzie czas, gdy zostaną wywiezieni na taczkach – i myślę, że nadejdzie to szybciej niż później.
Jeśli chodzi o rybackie siaty, to myślę, że 95% wędkarzy jest za ich zlikwidowaniem. Troszkę trudniej jest z wymiarami górnymi, ponieważ wielu wędkarzy nie rozumie jeszcze tego, że duże ryby trzeba wypuszczać. Wielu, więc będzie przeciwnych. Tu jednak wydaje mi się, że takie ograniczenia trzeba wprowadzić – ze względu na potrzebę odbudowania zdrowej populacji ryb wszystkich roczników. Po drugie obecność dużych ryb przyciąga wędkarzy jak magnes, a z tego właśnie – czyli z turystyki wędkarskiej będą największe pieniądze. Wędkarz, który przyjechał z daleka musi gdzieś zatankować auto i łódkę, musi gdzieś przenocować, musi zrobić zakupy, zjeść, a na końcu zapłacić licencję. Jeśli zrozumieją to przedstawiciele wszystkich okręgów, to pójdą w tym kierunku – będą zarabiali pieniądze, kasa będzie zostawała również w gminach i u miejscowych, a jednocześnie będą mieli wspaniałe i rybne wody. Jeśli ktoś tego nie zrozumie i będzie chciał jechać na szybkiej kasie ze sprzedaży ryb wyciąganych łapami rybaków, to…życzę mu jak najszybszej emerytury i aby upadek był bolesny.
Mateusz Kalkowski
(Przewodnicy Wędkarscy)
Czy
zmiana na stanowisku prezesa ZG PZW przyniesie nową, jakość w zarządzaniu
związkiem?
Za wcześnie, aby można było to stwierdzić.
Musimy poczekać przynajmniej rok.
Jakie
jest Twoim zdaniem najważniejsze zadanie, które stoi w tej chwili przed nowym
prezesem ZG PZW?
Zadbanie, aby polskie wody były atrakcyjne
dla wędkarzy, trzeba np. zadbać o jak największą ilość no kill, likwidację
komercyjnych rybaków, pracę nad mentalnością i elitarnością polskiego wędkarza.
Wędkarstwo powinno być kojarzone z czymś wyjątkowym, a nie z gumofilcem, który
pozyskuje mięso.
Czy
nowy prezes ma realne możliwości by realizować takie postulaty jak wprowadzenie
górnych wymiarów ochronnych czy zakaz przemysłowych odłowów sieciowych?
Tak ma ogromny wpływ na to. Ma duże możliwości.
Paweł Kukla
(Wędkarska Przygoda)
Czy
zmiana na stanowisku prezesa ZG PZW przyniesie nową, jakość w zarządzaniu
związkiem?
Nie miałem niestety okazji poznać nowego
prezesa wcześniej, dlatego trudno jest mi dać jednoznaczną odpowiedź na to
pytanie. Biorąc pod uwagę wiele pozytywnych opinii pojawiających się w
internecie wygląda na to, że są na to duże szanse. Sam fakt otwartej postawy,
którą reprezentuje nowy prezes budzi nadzieję, że na czele Związku mamy w końcu
kogoś, kto chce słuchać i rozmawiać o problemach wędkarzy. W tym wszystkim
musimy tylko zdać sobie sprawę z tego, że sam prezes choćby miał najszczersze
intencje, sam nie jest w stanie nic zmienić. Potrzebna jest praca zespołowa...
nasz wszystkich. Na dzień dzisiejszy mam odczucie, że w swoich ewentualnych
działaniach będziemy mieli poparcie ze strony prezesa a czas pokaże czy moje
odczucia były słuszne.
Jakie jest Twoim zdaniem najważniejsze zadanie, które stoi w tej chwili przed nowym prezesem ZG PZW?
Pomijając kwestie związane stricte z
zarządzaniem myślę, że jednym z trudniejszych zadań będzie przekonanie
zrażonych wędkarzy, że PZW należy do nich i w wielu przypadkach dalszy los
zależy właśnie od nich. Po internecie krąży wiele irracjonalnych wręcz żądań i
oczekiwań. Przekonanie wędkarzy, że nie wszystko funkcjonuje tak jak im się
wydaje będzie wymagało niesłychanych zdolności dyplomatycznych i ta dyplomacja
w moim odczuciu może okazać się najtrudniejsza.
Czy nowy prezes ma realne możliwości by realizować takie postulaty jak wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych czy zakaz przemysłowych odłowów sieciowych?
Z tego, co wiem te kwestie są w
kompetencjach Okręgów, jako dzierżawców wód. Wiem, że nowy prezes chce te
tematy poruszać w poszczególnych Okręgach i namawiać choćby do rezygnacji z
odłowów komercyjnych. Jeśli będzie konsekwentny i cierpliwy myślę, że mu się
uda. W moim okręgu od kilku lat nie ma rybaków a od jakiegoś czasu funkcjonują
również wymiary ochronne, więc da się to zrobić. Tym bardziej, jeśli do takich
zmian będzie namawiać Zarząd Główny.
Remigiusz Kopiej
(Corona Fishing)
Czy zmiana na
stanowisku prezesa ZG PZW przyniesie nową, jakość w zarządzaniu związkiem?
Chciałbym, aby tak było. Wierzę, że z czasem PZW będzie lepszą,
jakością a nasze rzeki i jeziora zdecydowanie zmienią się w dobrej, jakości
łowiska. Największe znaczenie ma to, że młodzi wędkarze, co raz mądrzej
podchodzą do wędkarstwa. Chciałbym, aby to oni nadawali ton i wyznaczali
kierunek w wędkarstwie. Myślę, że osoba pełniąca funkcję zarządczą w PZW
zarówno w centrali jak i na niższych szczeblach z czasem będzie zmuszona
zmienić swój sposób realizowania założeń celów, które stawiane są gospodarzowi
naszych wód. Młody, wyedukowany wędkarz będzie innym odbiorcą tego, co stanowił
Polski Związek Wędkarski.
Każdego dnia stawiamy, co raz to większe wymagania. Dotyka
to zarówno usługi i produktów. Tak samo wędkarze zaczynają traktować swoje
hobby, łowiska i na samym końcu sukces wędkarski. Jestem pewien, że już całkiem
niedługo nasze wody sięgną gospodarczego dna, ale liczę na to, że dosłownie
chwilę po tym będzie już tylko lepiej. Stan ogólnodostępnych rzek i jezior jest
w opłakanym stanie. Wędkarze, z którymi mam kontakt niemal jednym głosem w
bardzo negatywny sposób wypowiadają się na temat czystości, rybostanu oraz
regulacji wielu rzek i strumieni. Dziś mógłbym wymienić, co najmniej kilku
świetnych wędkarzy, którzy mają za sobą długoletni staż w PZW, wędkarzy, którzy „obrażając” się na związek postanowili nie
korzystać z wody PZW. Od kilku lat nie opłacają składek a swoje pasje
wędkarskie realizują w Czechach, Słowacji, Skandynawii czy na łowiskach
komercyjnych. To bardzo negatywny symptom dla związku wędkarskiego.
Dla PZW przykładem powinny być metody zarządzania
właścicieli lub stowarzyszeń zarządzających łowiskami komercyjnymi. Warto
przeanalizować związki wędkarskie w wielu krajach Europy.
Kluczem do sukcesy są jednostki terenowe. Ważna jest kwestia
obsady stanowisk w regionach oraz realizacja założeń. Nie mówię tu o punktach
zbieranych za organizowanie mikro zawodów czy innych nierealnych i
niepotrzebnych, sztucznych zadań. Kluczem jest woda.
Jakie jest Twoim
zdaniem najważniejsze zadanie, które stoi w tej chwili przed nowym prezesem ZG
PZW?
Osobiście zacząłbym od wynajęcia poważnej firmy audytorskiej oraz zatrudnieniu doradców biznesowych. PZW to potężna organizacja, która nękana jest wieloma chorobami na wielu obszarach. Wskazywanie zadań wymaga głębokiej analizy stanu obecnego. My, jako wędkarze chcemy czystego łowiska, wody obfitujące w ryby! Oczekujemy korzyści tego, za co poświęcamy swój czas dla pracy w związku oraz od wielu lat z perfekcyjną cyklicznością płacimy składki. Jeśli jednak miałbym wskazać to, co wiać gołym okiem to do głowy przychodzi mi kilka podstawowych zagadnień:
Osobiście zacząłbym od wynajęcia poważnej firmy audytorskiej oraz zatrudnieniu doradców biznesowych. PZW to potężna organizacja, która nękana jest wieloma chorobami na wielu obszarach. Wskazywanie zadań wymaga głębokiej analizy stanu obecnego. My, jako wędkarze chcemy czystego łowiska, wody obfitujące w ryby! Oczekujemy korzyści tego, za co poświęcamy swój czas dla pracy w związku oraz od wielu lat z perfekcyjną cyklicznością płacimy składki. Jeśli jednak miałbym wskazać to, co wiać gołym okiem to do głowy przychodzi mi kilka podstawowych zagadnień:
- szczegółowa analiza bilansu finansowego całej struktury
PZW.
- weryfikacja realizacja celów. Związek to potężna firma
kreująca zarówno produkt jak i usługę. Należy zweryfikować jakość wytwarzanego
„produktu” przez związek.
- wprowadzenie ostrych regulacji związanych z łamaniem
przepisów PZW
- zmiana struktury organizacyjnej w regionach.
- wydzielenie łowiska pod „specjalnym nadzorem”. Przykładem
powinny być tu łowiska o dużym potencjale.
- poważna edukacja młodych wędkarzy.
- współpraca z wędkarzami, ichtiologami, ekologami, biznesem
lokalnym.
Czy nowy prezes ma
realne możliwości by realizować takie postulaty jak wprowadzenie górnych
wymiarów ochronnych czy zakaz przemysłowych odłowów sieciowych?
Jestem pewnie, że wiele tematów można zrealizować niemal od
ręki. Będą zapewne takie, które umocowane są bardzo głęboko i nie zmienimy ich
przez jeszcze wiele lat…
Wymiary ochronne, sposoby połowu itp. to kropla w morzu, ale
oczywiście TAK! Istnieje wiele archaicznych przepisów w RAPR, które należy
zweryfikować. Zdecydowanie większym problemem jest rybołówstwo. To zmora dla
stanu polskich rzek i jezior. Dla wędkarzy kompletnie niezrozumiałe jest to jak
choćby na Zalewnie Zegrzyńskim, o którym ostatnio głośno jest w całej Polsce
sieci stawiane są bez jakichkolwiek ograniczeń. Podobne rzeczy dzieją się na
Mazurach czy pojezierzy lubuskim. Zapewne wędkarze z kraju mogliby podać setki
przykładów. To rodzi szereg wątpliwości i pytań. Warto też zastanowić się nad
dzierżawieniem wód w naszym kraju.
Wielkim problemem, rzeki krainy pstrąga i lipienia. Podobnie
się sprawa ma, jeśli chodzi o rzeki trociowe. Porównując stan tego typu łowisk
w kraju i za granica chce mi się płakać. Weźmy nasze mazowiecki rzeki
pstrągowe. Tuż pod nosem zarządu PZW nie potrafimy zagospodarować kilku małych
strumyków. Polskie rzeki trociowe to nawet w opinii Skandynawów perełki z
potężnym potencjałem. Duże i żyzne wody, które świeca pustakami!
Jeśli tekst się Wam podobał mam prośbę... udostępnijcie ten wpis na swoich miejscach w sieci :-)
Jest podstawowy problem... Prezes poddaje pod głosowanie ZARZĄDU swoje pomysły. Nawet złoty człowiek sam nic nie przegłosuje a jak nie będzie "prawilny" to go wymienią :( Nie ekscytujmy się zbytnio... NIESTETY
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą, ale pierwszy raz od dawna prezes nie zamyka się w złotym pałacu. Zobaczymy co zdziała. :-)
UsuńKoledzy wedkarze chcialbym sie odniesc do sytuacji na odcinku Dunajca ponizej zapory w Czchowie ..... regulacja rzeki
OdpowiedzUsuń( rozebrano opaski, ulozono faszynowy brzeg , nurt gna z predkoscia pradu w gniazdkach ,pod oslona hasla "bo woda wylewala" stworzona kilka kopalni odkrywkowych otoczaka ) koledzy znam mieszkancow wsi stroza ktorzy maja po ponad 90 lat i w zyciu nie widzieli aby woda tam przeszla waly. Wiec pytanie po co byla i jakim prawem nastapily te zmiany na tym pieknym odcinku rzeki. 2 sprawa stopien wodny w Tarnowie .... ryba jak juz splynie to nie ma szans aby wrocic na gorne odcinki... kolejna piekna mysl hydroogiczna naszych wladz. mam nadzieje ze obecne zmany pozwola uniknac podobnych pomylek na innych ciekach wodnych. pozdrawiam
Niekoniecznie Alku, niekoniecznie! Teodor jest osobą, która już w 2005 roku próbowała skruszyć beton związkowy i wystartował wtedy w wyborach na prezesa ZG. A jak się domyślasz, beton go nie dopuścił. Miał wtedy spore poparcie internautów m.in na Rybim Oku (również moje osobiste!), ale wtedy, jeszcze w starciu z gen. UB, to nie wystarczyło - niestety. Ja osobiście mam więc nadzieję, że coś się zmieni, coś się ruszy w naszych wspólnych sprawach. Jest pedagogiem, więc może przyszedł czas pedagogów?...
OdpowiedzUsuń